A
A

Sukces ma wiele twarzy… Rozmowa z Arturem Bielcem

Ilona Kula: Trochę Cię znam i wiem, że nie lubisz stać w miejscu… Magister inżynier, menedżer, podróżnik, pilot wycieczek, wolontariusz różnych akcji, lider Szlachetnej Paczki w rejonie Kęty. Czy Twoja doba też ma 24 godziny?
Artur Bielec: Też! Nie potrafię inaczej! Kiedy mam na głowie wiele spraw, umiem się zorganizować, działam prężniej i efektywniej. Nie marnuję czasu, wybieram to, co ważne i co, pozwoli mi się rozwinąć.

Ale od początku. Dlaczego KOPERNIK i dlaczego akurat technikum o profilu technik żywienia i gospodarstwa domowego?
W najlepszych restauracjach w Polsce i na świecie szefami kuchni są mężczyźni… (śmiech). Tak serio, to gotowanie, pieczenie, przygotowywanie potraw towarzyszyło mi od zawsze. Chciałem i chcę nadal rozwijać się w tym kierunku. Wybrałem ten profil, ponieważ dawał bardzo szerokie możliwości zarówno wyboru kontynuacji nauki na uczelni wyższej, a także pracy w zawodzie. To nie tylko „gotowanie” w restauracji, ale dużo więcej. Od planowania, organizowania, nadzorowania procesu produkcji potraw zgodnie z normami, systemami jakości oraz bezpieczeństwa zdrowotnego żywności, poprzez użytkowanie maszyn, urządzeń stosowanych w zakładach zbiorowego żywienia i zakwaterowania, opracowywania, a także oceniania jadłospisów, kończąc na organizowaniu stanowisk pracy.

Szkoła ta miała na celu ukierunkować mnie w tym zawodzie, nauczyć go. Tak też się stało. Kopernik dał mi solidny fundament do poszerzania, kontynuacji nauki i rozwijania swoich umiejętności na studiach, w pracy, a także w życiu prywatnym. Technikum otworzyło mi „drzwi” na to co dookoła, co ważne, a ja przyjąłem wyzwanie postawione przez szkołę. Pomimo licznych przeszkód, uparcie dążyłem do postawionego celu.

Udało się! Dosłownie kilkanaście dni temu obroniłeś kolejny już po inżynierze tytuł…
Tak, dokładnie dwa tygodnie temu obroniłem pracę magisterską na Uniwersytecie Rolniczym im. H. Kołłątaja w Krakowie. W ten sposób zakończyłem swoją 6-letnią edukację na tej wyższej uczelni. Chociaż wcale tak łatwo nie było. Pierwsze dwa lata studiów to czyste przedmioty techniczne i chemia pod różnymi postaciami. Później dopiero zaczynałem się uczyć przedmiotów specjalizacyjnych i tutaj niejednokrotnie sięgałem po notatki czy książki z technikum.

Ale technikum to dla ciebie nie była tylko nauka?
Oczywiście, że nie. W tej szkole po raz pierwszy zetknąłem się z wolontariatem. Dwa razy brałem udział w projekcie „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”. Organizowaliśmy razem z innymi wolontariuszami (z niektórymi z nich przyjaźnię się do dziś) czas wolny dzieciom i osobom niepełnosprawnym z kęckiego Stowarzyszenia „Jeden Drugiemu”. Byłem także przez cztery edycje wolontariuszem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i  dwukrotnie Szlachetnej Paczki, jeszcze wtedy w rejonie Kęty–Podlesie. Od dwóch lat jestem liderem Szlachetnej Paczki w nowoutworzonym rejonie Kęty. Te działania będę chciał kontynuować również w tym roku, a także poszerzyć je o projekt zwany Paczką Seniora.

Sporo tego, jak na dwadzieścia kilka lat. Czym obecnie się zajmujesz?
W lipcu miną dwa lata, od kiedy pracuję w niemieckiej korporacji na stanowisku menedżera, ale gdzieś z tyłu głowy mam też pomysł na własny biznes. Taki, w którym będę mógł wykorzystać doświadczenie zdobyte w technikum, na studiach i w życiu prywatnym. Jest to szansa na sprawdzenie się w innej roli, dodatkowej odpowiedzialności, myślę, że coś w sam raz dla mnie.

W czerwcu czeka cię kolejny egzamin. Będziesz się starał o odznakę Przewodnika Beskidzkiego?
Tak! Jest to trudny egzamin, ale bardzo ważny dla mnie – takie moje małe marzenie. Góry poprzez okolice, w której mieszkam towarzyszą mi od dziecka. Kiedy tylko mam wolną chwilę, pakuję plecak i wyruszam się odprężyć i zrelaksować. Długi kurs, godziny spędzone z mapą i kompasem w ręku, noce podczas których czytałem przewodniki muszą zakończyć się sukcesem!

Przeszedłeś sam z plecakiem prawie 500 km…
Dokładnie to 496 km w 13 dni przez góry. Chciałem sprawdzić swoją wytrzymałość, dokładniej poznać topografię Beskidów, zobaczyć najpiękniejsze miejsca na szlaku. Wreszcie zdobyć złotą odznakę za przejście w ciągu Głównego Szlaku Beskidzkiego im. Kazimierza Sosnowskiego, a tym samym lepiej przygotować się do egzaminu. Szlak rozpoczyna się w Ustroniu, a kończy w Wołosatym w Bieszczadach. Dla mnie to najpiękniejszy górski rejon w Polsce!

Zazdroszczę tej odznaki, a jeszcze bardziej przejścia czerwonym szlakiem całej trasy. Jednak wróćmy jeszcze do nauki. Tak na koniec powiedz proszę dlaczego warto skończyć technikum w kęckim KOPERNIKU?
Technikum daje możliwość zdobycia niezbędnych kwalifikacji w zawodzie. To nauka z najlepszą kadrą, ciągle podnoszącą swoje kompetencje i możliwość odbywania praktyk w rozwijających się pracowniach. Dodatkowo Kopernik daje wybór udziału w ciekawych zajęciach pozalekcyjnych i szkoleniach. Wielu najlepszych uczniów dostaje szansę odbycia praktyk zagranicznych, co znacznie podnosi kwalifikacje i fantastycznie uzupełnia CV. To wszystko jest gwarancją na uzyskanie tytułu technika z najwyższymi notami podczas egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Natomiast w przyszłości szansą na osiągnięcie sukcesów. Myślę, że każdy ma swój cel, swoje pasje, które warto rozwijać na wszystkich płaszczyznach życia, a ta szkoła daje duże możliwości na ich realizację.

Pięknie to spuentowałeś. Trzymam kciuki za powodzenie w biznesie.

Autor: Ilona Kula